Mamy niepohamowaną ochotę zabrać Was w świat pogańskich wierzeń, symboli i archetypów, które – chcąc nie chcąc – tkwią w naszej świadomości, często wpływają na nasze postrzeganie świata, a gdyby tak podążyć jungowską ścieżką, również kształtują nasze sny.
Ale dzisiaj nie będzie o snach. Dzisiaj będziemy mocno stąpać po ziemi, choć możemy się przyznać do tego, że będziemy trochę na jawie, troszkę obok niej. Przecież nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie dorzucili szczypty ekscentryzmu.
By przejść do sedna, w którym się rozsmakujecie na samym końcu, najpierw musimy wprowadzić Was w temat i opowiedzieć o Potrójnej Bogini.
Potrójna Bogini to jedna z najbardziej uniwersalnych i symbolicznych figur obecnych w wierzeniach pogańskich, choć jej znaczenie wykracza daleko poza ramy konkretnych religii, czy też mitologii. Jest archetypem kobiecości pojmowanej, jako proces lub jak kto woli, jako cykl, bo tym właśnie jest - odzwierciedleniem naturalnego rytmu życia, przemijania i odradzania się.
Jej symbolem jest Księżyc, który przedstawiany jest w trzech aspektach, powiązanych z jego fazami: rosnącym, pełnym i gasnącym. Księżyc od wieków stanowił symbol cykliczności czasu oraz kobiecej energii. W tym kontekście Potrójna Bogini odzwierciedla koło życia — nieustanny ruch od narodzin, przez wzrost i dojrzałość, aż po starość i śmierć, która nie jest końcem, lecz zapowiedzią kolejnego początku.
Dokładnie tak należy odczytywać Potrójną Boginię - jako etapy życia kobiety: Dziewicy, Matki i Staruchy, oczywiście nie w znaczeniu dosłownym, lecz symbolicznym. Każdy z nich niesie własną wartość, siłę i mądrość, a razem tworzą pełny obraz kobiecego doświadczenia. W tym ujęciu Potrójna Bogini staje się metaforą ludzkiego istnienia, w którym zmiana jest naturalna, a każdy etap życia ma swoje miejsce i sens.
W dawnych kulturach, w których silnie zaznaczały się elementy matriarchalne, kobieta i to, co kobiece, postrzegane były właśnie, jako źródło życia, mądrości i ciągłości wspólnoty. Potrójna Bogini uosabia tę wizję świata, w której natura i człowiek pozostają w nierozerwalnej relacji.
W kulturze słowiańskiej odpowiednikami Potrójnej Bogini były Dziewanna, Mokosz i Marzanna lub też Łada, Boda i Lela. Te postacie często łączone w tzw. Potrójną Boginię Słowiańską, reprezentowały ład, piękno i płodność. Ale głównymi znaczeniami, które wpisują się w ideę triady owych najważniejszych bóstw były oczywiście młodość, dojrzałość i schyłek życia. Dziewanna symbolizowała wiosnę i młodość, czyli narodziny; Mokosz, która królowała latem i wczesną jesienią była boginią płodności, kobiecości i to ona była najważniejszą prządką nici życia; a Marzanna – ostatnia z trójcy – we władaniu miała zimę i śmierć, ale z początkiem wiosny zapowiadała również przemianę.
Tak wyglądało koło życia według słowiańskich pogan w aspekcie kobiecych bóstw.
Czując tę więź, zarówno z naturą, jak i z kulturą naszych przodków, dostrzegamy jak ważne w naszym życiu jest dziedzictwo, pamięć, a co za tym idzie rozmowa i przekazywanie sobie mądrości życiowych. Bo któż inny, jak nie kobiety, niosą te mądrości poprzez pokoleniową sztafetę. Nasze prababki, babki i matki, są niczym zapisane księgi rodzinnych historii, tajemnic i rad, bez których trudniej byłoby żyć.
Ach, gdyby tylko człowiek potrafił podróżować w czasie. Do iluż rozmów byśmy chętnie powrócili, ile słów niechcianych byśmy cofnęli, a ile byśmy dopowiedzieć chcieli. A co z tymi, którzy już odeszli? Ile byśmy chcieli jeszcze z nimi spędzić godzin, które zmarnowaliśmy na niebyciu? Albo czmychnąć tak niepostrzeżenie w przeszłość i podsłuchać, o czym rozprawiały nasze babki siedząc w kuchni, przy piecu kaflowym… Czasami zdawać by się mogło, że człowiek żyje dzięki słowom. Czy nie ma w tym jakiejś archetypicznej prawdy?
Kiedy myślimy o naszych słowiańskich boginiach, które władały umysłami ludzi setki lat temu, zadziewa się w nas nieopisana magia, która jak zwykle w naszym przypadku, odzwierciedlona zostaje w którejś z naszych mieszanek. Tym razem padło na mieszankę Gossip Girl, która jest o słowach, o rozmowie, o byciu ze sobą. Jest na wskroś przepełniona młodością, dojrzałością, ale i przemijaniem, które wpisane jest w ostatni łyk naparu. Jednak, tak samo jak w kole życia, tak też tutaj, zawsze możecie zaparzyć kolejny dzbanek herbaty i opowieść o trzech boginiach zaklętych w herbacie zacznie się od nowa…

Zielona herbata, lawenda, truskawki – Trzy Boginie
Czerwień truskawki i jej orzeźwiający smak jest dla nas dokładnie tym samym, czym była Dziewanna. Truskawka jak pierwszy oddech, świeża, rumiana, jeszcze nieświadoma ciężaru czasu. Smakuje świtem i obietnicą, ma w sobie niewinność dziewicy i radość wiosny, która uczy nas, jak rozkwitać. Patrzymy na nią i widzimy młodą dziewczynę tańczącą na kwietnej łące. Ten uroczy taniec młodości widać też w dzbanku, kiedy suszone truskawki, niesione siłą gorącej wody, zataczają kolejne kręgi.
Zaraz po niej na scenę koła życia wkracza Mokosz, czyli lawenda, która swym eleganckim fioletem i zniewalającym zapachem daje nam do zrozumienia, że oto zrodziła się dojrzała kobieta, która gotowa jest nieść nowe życia, tworzyć dom i opiekować się ziemią. Lawenda mówi ciszej, lecz pewniej. To dojrzałość osiadła w słońcu, płodność, świadomość swojej mocy i życie, które zna rytm dni i nocy.
A najważniejsza z nich - zielona herbata po prostu jest. Bez pośpiechu, bez zbędnych emocji, za to ze spokojem i mądrością. Jej obecność, która tylko pozornie zwiastuje kres, jest raczej smakiem pełnym opiekuńczości, akceptacji, zrozumienia i nauki, którą podarowało długie życie. Jej delikatna cierpkość może nas zasmucać, tak samo jak odejście Marzanny, którą zatapiamy w toni. Ale to przecież zapowiedź nowego, więc raczej delektujemy się tym smakiem, który jest obietnicą, nie końcem.
Tę wspaniałą trójkę dopełniają płatki róż, które są jak słowa. Przemykają między naszymi trzema boginiami, ocierają się o nie, przefruwają ukradkiem i niosą się, przekazując wszystko, co nasze przodkinie chciałyby nam powiedzieć.
Widzicie to? Czujecie ten smak słów?
Pierwotnie mieszankę Gossip Girl stworzyliśmy z zupełnie inną intencją, a jej nazwa miała nasuwać skojarzenia błahych pogaduszek i zwyczajnych, codziennych rozmów. Rozmowa oczywiście – jaka by ona nie była - może być czystą rozrywką, niezobowiązującą wymianą zdań, ale może być również inspirującym pokarmem dla duszy. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, by była pretekstem do spotkania z drugim człowiekiem.
Dopóki jest w nas chęć dialogu, dopóty trwamy. Nie bez przyczyny człowiek, jako jedyne stworzenie na Ziemi, obdarzone zostało darem posługiwania się mową i pismem. Nieśmy słowa z rozwagą i czułością. Opowiadajmy sobie życia. Świat istnieje tak długo, jak długo ludzie będą opowiadać sobie swoje losy.
A my, jak zawsze, pokładamy nieskończoność nadziei, że nasze herbaty są doskonałym do tego pretekstem. I byłoby nam niezmiernie miło gdybyście w swoich rozmowach posyłali w przestrzeń wszechświata dobre słowa na temat PIAGa.
Może dawni bogowie posłyszą je gdzieś i będą nam i Wam sprzyjać?
Niech tak się stanie!