Zadajemy sobie pytanie o moc zwykle wtedy, gdy zaczyna jej brakować. Szukamy jej w sukcesach, w innych ludziach, w okolicznościach, które mają nas wzmocnić. A przecież prawdziwa moc nie przychodzi nagle, ani spektakularnie i nie nosi peleryny. Rodzi się powoli – z doświadczeń, relacji i chwil, ze spotkań z innymi, z drobnych gestów, z sukcesów, ale i z porażek, które tak samo jak te miłe momenty, doceniamy dopiero po czasie.
To, że każdy z nas jest inny sprawia, że różne też są receptury na super moce. Wydarzenia i ludzie kształtują nas niczym wytrawni rzeźbiarze. Dłuta losu tworzą bruzdy, wgłębienia, nierówności, ale też piękne krągłości. Dotykając ich i wspominając wszystkie przeżycia, dzięki którym powstały, uśmiechamy się, bo tak naprawdę lubimy być ludźmi. I często z ciężkim bagażem – fajnym i mniej fajnym – w tym całym bałaganie Wszechświata, w całej jego rozciągłości, złożoności i przerażającym pięknie, czujemy się wyjątkowi, bo my również jesteśmy twórcami.
Kreacja
My ludzie i cały otaczający nas świat jesteśmy wynikiem kreacji. Sami również kreujemy i mogłoby się zdawać, że dzięki temu istniejemy.
Sam akt tworzenia i inspiracja, która jest spiritus movens całego zamieszania z tym związanego, jest nieodgadniona i fascynująca. Bo jak wyjaśnić fenomen tworzenia wielkich dzieł? Czy twórca przekracza wtedy niewidzialną granicę czegoś nieuchwytnego? Czy prawdziwy artysta musi czuć bardziej i nie bać się ryzyka? Krótko mówiąc – czy artysta musi być trochę wariatem? Czy rozpoczynając podróż w akcie tworzenia, wiemy dokładnie, co powstanie? Czy nasze dzieło przyniesie nam moc, czy kompletnie jej pozbawi?
My mamy swoją teorię na temat kreacji i o niej staramy się każdego dnia, podczas tworzenia naszych małych dzieł sztuki pamiętać. A jest nią UMIŁOWANIE ŻYCIA i otaczającej nas NATURY. To z niej czerpiemy nasze moce – dosłownie i w przenośni. Obcowanie z naturą daje nam przecież wytchnienie i uzbraja nas w moce. Ale nie możemy zapomnieć też o tym, czym natura nas obdarza. Bo to natura jest największym kreatorem świata, a my tylko – lub aż – wykorzystujemy jej bogactwo, by tworzyć dalej.
To, co ona stworzyła, jest dla nas jak paleta barw dla malarza. Wybieramy te kolory, które nas zainspirują i które stworzą doskonałą całość. Mieszamy, próbujemy, poprawiamy, testujemy, by znowu dodać czegoś szczyptę i na końcu usiąść z satysfakcją, że stworzyliśmy coś, co sprawi, że ktoś się uśmiechnie i poczuje w sobie moc…
Siła w życiu nie pochodzi z jednego źródła, lecz z połączenia i harmonii różnych elementów
Wiemy to i dlatego do naszej mieszanki Power Supplier składniki dobieraliśmy z niebywałą precyzją, by powstała z nich całość, która wzmocni i uzbroi w największą moc – radość życia.
Imbir - to momenty, w których musieliśmy zrobić krok naprzód mimo strachu. To osoby, które zobaczyły w nas potencjał, zanim my sami byliśmy gotowi go dostrzec. To super bohaterowie codzienności: rodzic, nauczyciel, przyjaciel, trener – albo my sami w chwili, gdy zdecydowaliśmy się nie poddać. Imbir piecze, rozgrzewa i pobudza, tak samo jak doświadczenia, które wymusiły na nas odwagę. To dzięki nim wiemy, że damy radę – nawet jeśli się boimy.
Są też liście oliwne – cicha, niewidoczna odporność. Ona nie krzyczy i nie domaga się uznania. Rodzi się w chwilach straty, porażki i rozczarowania, kiedy uczymy się wytrwałości. Odporność nie bierze się z wygody. To efekt trudnych rozmów, strat, błędów i upadków, po których wstaliśmy trochę silniejsi. Liście oliwne symbolizują spokój, wytrwałość i zdolność regeneracji. Dają nam zdolność przetrwania – nie przez walkę, ale przez mądrość.
Marchew to witaminy – wiedza, wartości i codzienne zasoby, które ktoś nam kiedyś przekazał albo które sami zebraliśmy po drodze. Czasem są niepozorne, ale bez nich nie ma rozwoju. Nie zawsze je zauważamy, ale to one pozwalają nam rosnąć. Dzięki nim mamy energię do działania, ciekawość świata i zdolność uczenia się na błędach. To odżywianie, bez którego żadna siła nie ma trwałych fundamentów.
W tej recepturze nie mogło zabraknąć mięty, bo nie każde doświadczenie jest łatwe „do strawienia”. Życie nieustannie dostarcza nam emocji, także tych trudnych. Mięta symbolizuje refleksję, dystans i umiejętność nadawania sensu temu, co nas spotyka. Dzięki niej nie dławimy się przeszłością, ale potrafimy ją przetworzyć i iść dalej lżejsi. To moc, która pozwala zamieniać przeżycia w mądrość.
Na końcu pojawia się jabłko – zdrowie i równowaga. To przypomnienie, że prawdziwa moc nie polega na nieustannym przekraczaniu granic, lecz na trosce o siebie. O ciało, umysł i relacje. Bez tej równowagi nawet najsilniejsze składniki tracą swoje działanie. Jabłko przypomina, że prawdziwa moc to nie ciągła walka, lecz dbanie o siebie i swoje granice. Bo nie ma bohaterstwa bez troski o własne zdrowie.
Power Supplier to naprawdę dobra receptura. Nie jeden superbohater, ale wiele źródeł mocy, Nasze moce działają najlepiej, gdy wszystkie składniki są w równowadze. Pamiętajcie, że nie potrzebujemy peleryny, by być silnymi. Czasami wystarczy sięgnąć po naszą własną recepturę mocy, wierzyć w siebie, czerpać radość z małych rzeczy i pamiętać, co nas stworzyło.
Niech moc będzie z Wami!