Ulotność chwil zaklęta w uporczywych wspomnieniach to najwspanialszy paradoks naszej kapryśnej pamięci.
Jak bowiem możemy wytłumaczyć to, że te mikro momenty, chwile, które trwały dosłownie kilka mrugnięć powiekami, zapadają w sercach na zawsze? Choć wydawać by się mogło, że nie mają prawa istnieć dłużej niż podmuch wiatru, że są ulotne jak dmuchawce, które zdmuchujemy dla zabawy, tak naprawdę są wytatuowane głęboko w nas. Ot, i tak tańczymy sobie na niebie wspomnień – my, małe spadochrony, latawce z przekwitniętych kwiatów żółtego niegdyś mniszka. Trochę nam wesoło, a trochę smutno, bo choć jesteśmy lżejsi niż piórko, to mamy świadomość, że każda lekkość ma w sobie też zapowiedź straty. Nie możemy tak bujać w obłokach w nieskończoność. W końcu będziemy musieli wylądować.
Dmuchawce, latawce, wiatr… Brzmi jak dziecięca wyliczanka, jak wiersz o młodości, które smakują beztroską. Tak właśnie zaczynają się najważniejsze emocje w życiu: od obietnicy. I choć później bywa różnie, kiedy dojrzewanie i dorosłość dają nam nieźle w kość, przy życiu trzymają nas te właśnie słowa, że pewnego dnia obudzimy się wtuleni, w południe lata, na końcu świata, na wielkiej łące (…) A wszystko będzie takie nowe i takie pierwsze…

W każdym z nas słowa tej piosenki wywołują nostalgię i poczucie, że coś bezpowrotnie minęło. Myśl, której nie dopuszczamy zbyt często do głosu, wraca do nas wraz z tą melodią. I przypominamy sobie, że miłość bywa lekka, zanim stanie się ciężką pracą, że szczęście trwa tylko chwilę, by ustąpić miejsca codzienności, radość i strata często chodzą parami, a najczulsze momenty są najbardziej kruche. Wzruszenie, które nas ogarnia, rezonuje z naszymi emocjami i z pewnością, że nic z tego, co kiedyś czuliśmy, nie powróci. Choć tak naprawdę w każdym wersie tego utworu dostrzec możemy obietnicę… Czasu nie da się cofnąć, ale od czego mamy wspomnienia?
Możemy pomóc Wam je pobudzić i wskrzesić do życia. Jak to zrobimy? Oczywiście za pomocą herbaty. Obiecujemy, że Sunny Paper Kites Was nie zawiedzie. Możemy Wam zagwarantować, że każdy dzień rozpoczęty przy tej herbacie będzie pełen słońca, smaku i uśmiechu, bo chcemy tą herbatą przywoływać tylko wspaniałe chwile i rozpromieniać Wasze szlachetne oblicza.
Jeśli jeszcze nie znacie jej smaku, to nie wiecie jak bardzo można za nią tęsknić. Jeśli już piliście Sunny Paper Kites, to doskonale sobie zdajecie sprawę z tego, że tej tęsknoty nie można ignorować. Znacie już to uczucie, kiedy budzicie się z przemożną chęcią wypicia tej czarnej herbaty, którą wzbogaciliśmy skórką cytrynową, rozmarynem i czarną porzeczką. Biorąc pierwszy jej łyk, wyobrażacie sobie, że jesteście na końcu świata, na wielkiej łące, ciepłej i drżącej.
Orzeźwiająca cytryna sprawi, że wszystko będzie Wam się wydawać takie nowe i takie pierwsze…, a rozmaryn rozbudzi dawno zapomniane zmysły, bo jego aromat i zniewalający zapach nie pozostawi nikogo obojętnym.
Na końcu, przy naszym porzeczkowym finiszu, zasłuchani w przestrzeń, usłyszycie, jak muzyka na smykach gra… I otuleni tą pewnością, że wszystko to dzięki wiatrowi, poczujecie wdzięczność i spokój. Bo gdyby nie wiatr, nie byłoby lotu. Gdyby nie to, co mija, nie wiedzielibyśmy, jak mocno potrafimy kochać, tęsknić, pragnąć, oddychać, płonąć i znikać… Chodźcie z nami… Z naszą tańczącą na wietrze herbatą zabierzemy Was w najwspanialsze podróże. Niech nam i Wam zawsze chce się w takie podróże wyruszać.
Jak najczęściej powracajmy na tę łąkę, ciepłą i drżącą, bo tam odnajdziemy to, co tak łatwo czasami zapomnieć. Połóżmy się na rozgrzanej połaci, zamknijmy oczy i przypomnijmy sobie słowa, momenty, emocje… Usłyszmy tych, którzy kiedyś karmili nas słowami tak czułymi i lekkimi jak kwiaty dmuchawca. Przytulmy się do tych wspomnień, by dały nam siłę i wiarę w to, że znów jesteśmy młodzi, silni i że tak bardzo nam się chce. Zamknijmy oczy, by zobaczyć więcej. Zamknijmy oczy by spojrzeć wstecz, w stronę chwil, gdy byliśmy szkrabami biegającymi po łące. Niech będzie tam mnóstwo naszych przyjaciół, tych starych i tych nowych, niech będzie ukochany brat lub siostra, rodzice i troskliwi dziadkowie. Niech będzie tam cały album starych, czarno-białych zdjęć. Albo bądźmy tam po prostu sami. Czasami tak też jest dobrze. Przytulmy samych siebie, tę naszą wersję sprzed lat i uśmiechajmy się twarzą zwróconą w stronę nieba, po którym płyną wszystkie nasze dmuchawce, latawce…