Kiedy spojrzałem na nią pierwszy raz, świat zdawał się być spektrum świateł i barw. Migotał łagodnością, niczym poranna mgła, by już za chwilę płonąć ogniem burzy.
Kiedy spojrzałem na nią pierwszy raz, świat zdawał się być spektrum świateł i barw. Migotał łagodnością, niczym poranna mgła, by już za chwilę płonąć ogniem burzy. Jej dwoistość przerażała mnie, ale i pociągała. Jej kruchość i dzikość, jej słodycz i cierpkość, jej ciepło i szorstkość - dwa światy, które tylko ona potrafiła nazwać. Ja nie potrafiłem.
Była dla mnie zjawiskiem…
Kiedy szła, jej ciało krzyczało – jestem jego dziewczyną! Kiedy się uśmiechała, noc przechodziła w dzień, a lęki zmieniały się w drobne, niewidzialne cienie. Jakby cała ciemność świata cofała się przed jej spojrzeniem. A kiedy mówiła, z jej ust płynęła tylko czułość.
I nagle, w jednej chwili, zmieniała się w tę drugą, którą kochałem chyba jeszcze bardziej. Stawała na skraju urwiska, na dachu swego maleńkiego świata i ciemniała, znikała… Całe piękno, którym jeszcze przed chwilą była, zamieniało się w lęk, w niepewność. I mówiła: Zgubiłam się po drodze, ale to nic, przecież jestem super dziewczyną, a super dziewczyny nie płaczą... I nie płakała, nigdy nie płakała przy mnie. Zawsze w ukryciu, by nikt nie dostrzegł jej kruchości.
Dzisiaj, kiedy wracam do niej myślami, jej natura przypomina mi białą herbatę – czystą, niezwykle subtelną, choć w środku kryjącą całą głębię nieoczekiwanych nut. Moja super dziewczyna dokładnie taka była. Jak Pai Mu Tan, zwana Białą Piwonią: herbata, której delikatny smak nie jest słabością, lecz szlachetną esencją. Ma w sobie naturalną słodycz, która nie potrzebuje żadnych dodatków, aby zachwycać. To słodycz nieoczywista, płynąca z samego serca, jak eliksir młodości i miłości.
Czy pisząc to, nadal piszę o herbacie, czy o tamtej dziewczynie? Czy tak naprawdę ma to jakieś znaczenie? Ich eteryczność i siła są tak podobne, że pragnę o nich myśleć jak o jedności. Włączam muzykę, zaparzam dzbanek herbaty i tak najzwyczajniej w świecie jest mi dobrze. Po prostu dobrze…
Moja Super Girl i moja biała herbata. W każdej z nich czai się ogień. Jakby pomiędzy białymi listkami herbaty ktoś wysypał płatki nagietka – te drobne, pomarańczowe iskry słońca, które potrafią rozświetlić napar, ale też przypominają o ogniu, który w niej płonie. Ta właśnie nagietkowa ognistość sprawia, że potrafiła się wściekać, odepchnąć i kazać mi odejść. Tak jak płatki nagietka przełamują subtelność białej herbaty, tak jej temperament przełamywał jej delikatność.
Aromaty brzoskwini i ananasa to już inna historia – historia jej lekkości. W niej też przecież potrafiła być owocowa – świeża i nieprzewidywalna. Raz słodka jak brzoskwinia, kiedy śmiała się beztrosko, innym razem soczysta i szczypiąca w język, jak ananas. Wskakiwała wtedy prosto w noc i wracała późno, niewzruszona, jakby jeszcze szybowała ponad dachami miasta, bo przecież Supergirls just fly!
Była wtedy krucha jak szkło, a w jej oczach tlił się niknący płomień. Znikała, bo potrzebowała być sama, pragnęła przestrzeni, wiatru w skrzydłach i spokoju w sercu. Wracała, bo znowu chciała być blisko, choćby to miał być tylko uścisk dłoni lub spokojny, cichy sen. I żeby o nic nie pytać, nic nie mówić, tylko być.
Dzisiaj już to wiem, że jej dwoistości to jej równowaga. Była i jest super dziewczyną, bo jest światłem i cieniem. Jest super dziewczyną, bo kocha swój mrok, a swoją odwagę lepi z upadków. Jest super dziewczyną, bo płonie bez strachu, a o świcie odradza się i uwodzi na nowo. Jest super dziewczyną, która krzyczy, żeby odejść, choć jej oczy nadal pełne są nieujarzmionej czułości. Jest super dziewczyną, która jak Pai Mu Tan - choć na początku subtelna i jasna - z każdą sekundą staje się coraz intensywniejsza, aż w końcu odkrywasz, że w tej delikatności ukryta jest miłość całego bezkresu Wszechświata.
Taka jest jej natura – sprzeczna, mroczna, płomienna, pełna słodyczy i dzikości. Aromatyczna jak najrzadsza herbata i nieprzewidywalna jak mieszanka Super Girl.
To herbata dla tych, którzy czerpią siłę z odlotów i powrotów.
To herbata dla tych, którzy kochają wolność, ale nie boją się miłości.
To herbata dla tych, których siłą jest delikatność.
I wreszcie - to herbata dla tych, którzy kiedyś kochali się w takiej dziewczynie. To herbata dla tych, które pragnęły taką dziewczyną być i dla tych, którzy emablowali takie jak ona z daleka, bo jej piękno onieśmielało i zniewalało.
Niech nasza mieszanka Super Girl równie mocno Wami zawładnie, bo jest warta każdego zachwytu, każdego westchnienia, każdego spojrzenia…