Pamięć to często też zapis smaków, zapachów i muzyki. Choćbyśmy nie wiem jak się tego wypierali, wspomnienia zawsze będą tym właśnie wspaniałym trio.

Czy myśleliście kiedyś o tym, co w naszym życiu decyduje o pamięci?

Pamięć ludzka jest jednym z najbardziej niezwykłych i zarazem tajemniczych fenomenów naszego doświadczenia. Czasem działa jak delikatna mgła, która stopniowo przesłania to, co kiedyś było ostre i wyraziste. Innym razem jest jak bursztyn, w którym czas zamknął najcenniejsze inkluzje. Innym razem znowu - niektóre zdarzenia rozpływają się jak para nad filiżanką herbaty – jeszcze przed chwilą były wyraźne, a już trudno uchwycić ich kontury. Inne zaś osiadają w nas w swojej dosłowności i jasności na zawsze.

Nasze pierwsze razy – pierwszy zachwyt, pierwsza miłość, pierwsze szaleństwo, pierwszy koniec świata – mają w pamięci uprzywilejowane miejsca. To tak, jakby rzeczywistość, kosztowana po raz pierwszy, była bardziej prawdziwa. Jakby życie, zanim stanie się rutyną, miało w sobie dziecięcą intensywność i naiwność.

Pamięć to często też zapis smaków, zapachów i muzyki. Choćbyśmy nie wiem jak się tego wypierali, wspomnienia zawsze będą tym właśnie wspaniałym trio.

Kiedy wracam do swojego dzieciństwa, do kuchni moich babek, ciotek, a wreszcie do kuchni mojej mamy, czuję zapach ziół. Ziół zbieranych na łąkach, w ogrodzie, w lesie. Czym pachniało moje dzieciństwo? Pachniało wieloma zapachami, pachniało pięknie, pachniało bezpieczeństwem, miłością i ciepłem. Pachniało rumiankiem… To jeden z pierwszych zapachów, który przychodzi mi na myśl. To zapach, którego nie da się zapomnieć. To zapach, który otwiera szuflady wspomnień, jedną po drugiej, i wysypuje z niej tyle dobroci, że nie sposób się nie wzruszać.

Z tą właśnie intencją – powrotu do wspomnień, otulenia siebie i bliskich, rozsmakowania się w przeszłości i rozbudzenia w nas owej naiwności i niewinności – stworzyliśmy naszą rumiankową mieszankę. Jest w niej smak – i to nie jeden, i jest też mnóstwo wspaniałych zapachów, które przeniosą Was z całą pewnością tam, gdzie tylko zechcecie. Każdy z nas ma przecież swój własny wehikuł czasu, którym podróżujemy dokąd chcemy i z kim chcemy.

Ale w naszym ziołowym naparze jest również melodia! Nie bez powodu nadaliśmy jej bluesowego sznytu. A dlaczego właśnie blues?

Chamomile Blues składa się z 12 składników. Blues natomiast – w swej tradycyjnej formie - jest 12 taktową strukturą. Czy to nie jest wystarczająco kusząca koincydencja, by połączyć rumianek z bluesem? Nam to w duszy gra! I zaparzając dzbanek tego ziołowego naparu, widzimy dokładnie, jak wszystkie jego składniki tańczą w naszej kuli i kołyszą się w rytm bluesa.

W tle pobrzmiewa gdzieś John Lee Hooker, Muddy Waters, miękki i kojący B.B. King, a na dokładkę może Ray Charles i Van Morrison…

Takt 1. – główki rumianku - wejście delikatne jak pierwszy riff gitary. Ciepłe, leniwe, jak intro w starym mississippi blues.

Takt 2. – skórka pomarańczy - dodaje błysku, jakby w klasyczną frazę ktoś wrzucił lekki, gitarowy slide.

Takt 3. – dzika róża - owocowa, lekko kwaskowa, jak harmonijkowe improwizacje.

Takt 4. – trawa cytrynowa - zaskakuje świeżością, rozjaśnia i harmonizuje przejście między taktami.

Takt 5. – melisa - nastraja spokojem, jakby wokalista celowo zwolnił tempo i mruczał pod nosem słowa o miłości.

Takt 6. – suszona pomarańcza - pojawia się niczym echo wcześniejszej, pomarańczowej nuty – jak powracający motyw gitarowy.

Takt 7. – mięta pieprzowa – jej wejście jest energiczne, orzeźwiające, niczym refren, choć wcale nim nie jest.

Takt 8. – hibiskus - nutka głębokiej, krwistej kwasowości. To ten dźwięk gitary, który wywołuje dreszcz na całym ciele i sprawia, że chcesz więcej i więcej…

Takt 9. – werbena - delikatnie rozświetla, byś nabrał oddechu przed kolejnymi taktami.

Takt 10. – czarny bez – nuta gęsta i mroczna, niczym noc. To ten fragment bluesowego smutku, który porusza najczulsze nuty w sercu.

Takt 11. – płatki kwiatów pomarańczy - znowu błysk – jak ozdobnik w solówce.

Takt 12. – malina – jej aromat zamyka cały cykl słodko-kwaskową puentą. To ten moment, w którym cały zespół gotów jest zacząć kolejną bluesową dwunastkę.

I będą tak grać do świtu, do ostatniego gościa, aż papierosowy dym nie opadnie niczym mgła, a puste szklanki będą pachnieć resztkami whisky, która złamała niejedno serce albo odwrotnie – rozbudziła miłość…

Do każdego taktu tego rumiankowego bluesa można dopisać jakieś wspomnienie. Do każdego smaku i zapachu możemy dopisać czyjś uśmiech, ciepło czyjejś dłoni, słoność łez, dreszcz emocji, tęsknotę za kimś i bezkresną radość.

Wszystko, co nam się w życiu wydarza ma jakiś smak. Mamy nadzieję, że wzbogacamy Wasze wspomnienia o nasze smaki. Głęboko w to wierzymy i te myśli dodają nam skrzydeł każdego dnia, kiedy tworzymy dla Was herbaty Piag.

Ta intencja i ta sama dawka miłości stworzyła Chamomile Blues, który tak jak 12-taktowy rasowy blues, składa się z powtarzalnej i pełnej emocji struktury, która buduje pełne spektrum smaków: od kojących nut, przez owocowe wariacje, aż po cytrusowe rozświetlenia i ziołowe kontrapunkty.

Wszystko razem gra jak blues – kojący, rytmiczny, powtarzalny, a jednocześnie pełen charakteru i aksamitnego ciepła.

Niech Was otula nasza rumiankowa miłość.